Ta strona korzysta z plików cookies, dzięki czemu możemy zapewnić Ci możliwie najlepsze wrażenia użytkownika. Informacje o plikach cookie są przechowywane w przeglądarce i wykonują takie funkcje, jak rozpoznawanie użytkownika po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są najbardziej interesujące i użyteczne.
3 powody, dla których warto kupić stare mieszkanie
Zacznijmy od początku, czyli od motywacji. Są trzy kluczowe argumenty, które sprawiają, ze mieszkanie od dewelopera nie ma przy nim żadnych szans. Oto one:
- Lokalizacja– Mieszkanie na sprzedaż w centrum to rzadkość, dlatego jeśli zależy Ci na szybkim dostępie do miejskich atrakcji, to jest to! Co więcej? Cechą charakterystyczną starych mieszkań jest fakt, że są dostępne na dobrze skomunikowanych i zorganizowanych osiedlach z pełną infrastrukturą (przedszkola, szkoły, przychodnie, markety, przystanki autobusowe, tereny zieleni).
- Cena– nie zawsze udaje się złapać perełkę w niskiej cenie, jednak w tym przypadku pierwsze skrzypce gra lokalizacja. Pamiętaj, że po remoncie stare mieszkanie zyska jeszcze większą wartość.
- Klimat– to sprawa bardzo indywidualna, ale każdy przyzna, że stare wnętrza mają swoją specyficzną aurę, niezależnie czy mówimy o mieszkaniu rodem z PRL czy o pięknej, ale lekko zaniedbanej kamienicy. Jako architekt wnętrz, widzę je innymi oczami i dostrzegam drzemiący w nich potencjał.
Jak widzisz, zakup starego mieszkania do remontu to naprawdę opłacalna sprawa. Ponieważ sami kupiliśmy mieszkanie z 1952 roku (koniecznie zobacz ten wpis! >> Metamorfoza kawalerki – jak poprawić funkcjonalność małego mieszkania?) i nikt nie miał stuprocentowej pewności, co kryje się w ścianach, podłogach i sufitach. Spostrzeżenia podzieliłam na kategorie, a na końcu każdej z nich dowiesz się, jakie czekały na nas niespodzianki….

Ściany
Każdy, kto miał do czynienia z remontem starych mieszkań, zgodzi się ze mną, że o krzywych ścianach w starym budownictwie można napisać niejedną powieść przygodową albo nakręcić niezły thriller. Zazwyczaj ściany są tak nierówne, że ich wyprostowanie jest praktycznie niemożliwe lub nieopłacalne. Zdarzają się także tak specyficzne układy pomieszczeń, że czasami zastanawiam się, czy ich projektant nie był ogromnym miłośnikiem labiryntów. Możesz się z tym pogodzić lub zrobić to co my: wyburzyć ściany i postawić je na nowo. Dzięki temu uzyskaliśmy funkcjonalną przestrzeń, wydzieliliśmy osobną sypialnię, a w łazience znaleźliśmy miejsce na pralkę (wcześniej stała w kuchni).
Co nas zaskoczyło? Przy burzeniu ścian okazało się, że między kuchnią a łazienką było zamontowane okno! Kiedyś to był popularny sposób na doświetlenie łazienki, dzisiaj niezbyt praktyczne rozwiązanie.


Podłogi i sufity
Dopiero po wyburzeniu ścian gołym okiem zobaczyliśmy, jak pomieszczenia różniły się wysokościami! Podobnie jak w przypadku ścian, skuwanie tynku nie miało sensu ze względu na koszty i czas prac, dlatego zdecydowaliśmy się na sufit podwieszany płytami kartonowo-gipsowymi. Takie rozwiązanie ma jeszcze jeden, ogromny plus: w przestrzeni między płytami a pierwotnym sufitem ukryliśmy nową instalację elektryczną.
Co zrobiliśmy z podłogami? Posadzka była w tak kiepskim stanie, że musieliśmy ją ściągnąć i wylać na nowo. W efekcie zyskaliśmy dodatkowe 5 cm wysokości w pomieszczeniach. W sumie osiągnęliśmy aż 282 cm, co w nowym budownictwie jest rzadkością.
Co nas zaskoczyło? Pod panelami podłogowymi znaleźliśmy… oryginalny parkiet drewniany układany w jodełkę klasyczną! Niestety, choć to prawdziwy rarytas, nie nadawał się do odzyskania, a do tego był przyklejony do posadzki trudną do zidentyfikowania substancja, która z wyglądu przypominała smar. Za to w łazience płytki podłogowe skrywały oryginalne lastryko. Zostawiliśmy je sobie na pamiątkę i na pewno gdzieś je wykorzystamy. Za to w kuchennej podłodze odkryliśmy resztki azbestu!

Instalacje
Jak pewnie nie trudno się domyślić, instalacje w prawe 70-letnim mieszkaniu nie należały do najnowocześniejszych – kable były wymienione tylko w kilku gniazdach, ale i tak łączyły się z przestarzałą aluminiową instalacją. Tu nie było miejsca na półśrodki – wymieniliśmy dosłownie całą elektrykę, rozmieszczając oświetlenie i kontakty zgodnie z przygotowanym projektem. Teraz jest ergonomicznie, praktycznie i przede wszystkim bezpiecznie! Dzięki nowej instalacji elektrycznej rozdzieliliśmy obwody i wyeliminowaliśmy problem wywalania korków – koniec z dylematami typu „czy mogę włączyć czajnik, gdy chodzi pralka?”!
Hydraulika wołała o pomstę do nieba. Stara żeliwna kanalizacja była osadzona zbyt wysoko i wymagała natychmiastowej wymiany. Nową instalację ułożyliśmy dokładnie tak, jak chcieliśmy i teraz wiemy, gdzie przebiegają rury. Z instalacją gazową poszło w miarę szybko, choć przyznam, że tak skomplikowanego układu rur dawno nie widziałam. Zamiast wymieniać, zrezygnowaliśmy z niej całkowicie na rzecz płyty indukcyjnej.
Jeśli także planujecie wymianę instalacji, skorzystajcie z tej porady: zróbcie zdjęcia lub nagrajcie filmik układu wszystkich kabli i rur. W ten sposób z łatwością zlokalizujecie ewentualną awarię instalacji, a także będziecie wiedzieli, że akurat w tym miejscu w ścianie możecie wbić gwóźdź bez ryzyka trafienia w przewód elektryczny.
Co nas zaskoczyło? Nie znaleźliśmy żadnego logicznego wyjaśnienia, dlaczego instalacje w tym mieszkaniu były tak rozłożone. Rury z gazem były obecne dosłownie w każdym pomieszczeniu, nim trafiły do kuchenki, a gdybyśmy chcieli zainstalować prysznic bez brodzika tak, jak pierwotnie planowaliśmy, rura odpływowa znalazłaby się na suficie u sąsiadki z dołu.


Ogrzewanie
Wiesz, że żeberkowe, żeliwne grzejniki, które królują w starym budownictwie, wracając teraz do mody? Dlatego zamiast kupować nowe (które i tak grzeją i trzymają ciepło o wiele gorzej), oddaliśmy je do renowacji – potraktujmy to jako mały ukłon w kierunku historii tego miejsca. Ponieważ całkowicie zmieniliśmy rozkład pomieszczeń, jeden z grzejników musieliśmy przenieść ze ściany w kuchni pod okno. Wszystkie zmiany wprowadzaliśmy pod presją czasu – remont trwa w najlepsze, a przecież za chwilę zaczyna się sezon grzewczy! Na szczęście dzięki cudownej ekipie skończyliśmy tuż przed puszczeniem wody.
Co nas zaskoczyło? Zmiana układu ścian i i instalacji spowodowała, że puściły stare rury pionu i woda sączyła się na nowo wykończoną podłogę… Na szczęście wspólnota naprawiła usterkę na własny koszt. W takich sytuacjach tylko spokój nas uratuje!


Stolarka okienna
Nieszczelna, nadgryziona zębem czasu stolarka to typowy widok w naprawdę starym budownictwie. Jednak tym razem mieliśmy szczęście i poprzedni właściciele wymienili okna na nowe drewniane (o wysokich parametrach termoizolacyjnych) kilka lat temu. Jedynym problemem była skłonność byłych lokatorów do tytoniu – ościeżnice zżółkły od dymu, więc musieliśmy oczyścić je ze starej farby i pomalować na nowo.
Co nas zaskoczyło? Okna były jedynym elementem w mieszkaniu, który nie wymagał dużego nakładu pracy 😉

Czy zakup starego mieszkania do remontu ma sens? Oczywiście!
Mam nadzieję, że tym wpisem przybliżyłam Wam temat zakupu i remontu starego mieszkania. Z jednej strony roboty potrafią być stresujące i męczące, ale z drugiej naprawdę ekscytujące, bo tak naprawdę nigdy nie wiesz, jakie skarby znajdziesz, tak jak my odkryliśmy lastryko i parkiet w jodełkę. Mimo że zdecydowaliśmy się na totalną metamorfozę, gdy przekraczamy próg mieszkania, czujemy, że w tych czterech ścianach kryje się historia.
Jeśli planujesz zakup starego mieszkania lub domu do remontu i potrzebujesz profesjonalnej pomocy w ich urządzeniu, skorzystaj z mojego doświadczenia. Przygotuję dla Ciebie niepowtarzalny projekt i pokażę, jak wykorzystać potencjał tego miejsca.

Zobacz najnowsze realizacje
Poznaj moje prace i przekonaj się, co mogę dla Ciebie zrobić.
Kontakt
Skontaktuj się
z nami
TEL. 532 31 32 33
MAIL: kasia@fanajlo.pl
ADRES: ul. Przy gazowni 1 , Zielona Góra